- 1
- 2
- 3
- Panel użytkownika
- Poprzedni mecz
- Następny mecz
Manchester United pokonał najlepszą jedenastkę ligi irlandzkiej 4:1.... więcej
- Tabela ligowa
- Tabela strzelców
- Sonda użytkownika
- Statystyki serwisu
Najnowszy użytkownik: hartruck
Strona istnieje od: 1372 dni
Użytkowników online: 0
Gości online: 13
Użytkowników: 495
Newsów: 2758
W najnowszym numerze tygodnika „Wprost” wraz z byłym kolegą z Gazety Wyborczej, Darkiem Wołowskim, autorem znakomitego bloga W polu karnym napisaliśmy o trwającej tydzień zawierusze związanej z odejściem Wayne Rooney'a z Manchesteru United do City i ostatecznym pozostaniu na Old Trafford.
Wg nas był to pierwszy przypadek w 24-letnim okresie pracy sir Aleksa Fergusona, że dał on postawić na swoim piłkarzowi, który go wcześniej publicznie upokorzył (pamiętna konferencja prasowa przed meczem LM z Bursaspor, na której Szkot zachowywał się niczym zbity pies, nierozumiejący czemu pan wyrzucił go z domu, waląc po grzbiecie kijem). Zastanowiło nas czy obarczony syndromem Kronosa (pożerającego własne dzieci) sir Alex, który wcześniej pozbywał się innych arcyważnych dla drużyny zawodników jak Roy Keane, Ruud van Nistelrooy, Jaap Stam, David Beckham, Paul Ince, desperacko postanowił powalczyć nie machnął ręką na Rooney'a, bo górę nad emocjami wziął w nim zimny biznesmen czy był to akt desperacji?
Cała zawierucha, moment jej nadciągnięcia i szybkość wyciszenia wydała nam się niezwykle tajemnicza. Wertując angielskie fora znaleźliśmy ciekawą teorię spiskową (jak wiecie jeśli chodzi o futbol jest ich namiętnym kolekcjonerem). Otóż wielu kibiców Czerwonych diabłów najwyraźniej nie potrafiło uwierzyć, że dobry i lojalny Wayne, który sir Aleksowi zawdzięcza to jakim jest dziś piłkarzem, mógł zachować się wobec swego mentora jak Brutus wobec Cezara, że mógł zmienić się w zachłannego cynika i oportunistę - jak opisuje reprezentanta Anglii w tekście w Gazecie Sport Misza Szadkowski, który perfidnym szantażem zmusił ukochany klub do dania mu solidnej podwyżki (jego pensja wzrosła niemal o 100 procentową z 90 tys. do 160 tys. funtów tygodniowo, ale wraz z premiami i innymi dodatkami może ona wynosić nawet 200 tys). Niemożliwe, żeby Wayne okazał się tak małym człowiekiem, gotowym istotnie odejść do lokalnego arcyrywala dla paru funciaków więcej!

I tu pojawia się teoria intrygi, uknutej przed Fergusona wspólnie z niemal usynowionym piłkarzem. Jak pamiętacie, w trakcie tej krótkiej zawieruchy Rooney stwierdził, że chce odejść, bo klub nie inwestując w wzmocnienia nie ma szans zdobywać trofeów, o które chciałby walczyć Wayne. Skąpstwo właścicieli MU, rodziny Glazerów, którzy nie pozwolili wykorzystać na wzmocnienia środków z rekordowej sprzedaży Cristiano Ronaldo musi też przecież boleć i Sir Alexa. Jak się okazuje w nowym kontrakcie Rooney'a jest klauzulę, że będzie on mógł odejść z Old Trafford za śmiesznie niską sumę 30 milionów funtów (a przecież od Chelsea, City czy Realu Madryt dałoby się wyciągnąć dwa razy tyle), jeśli konkretne cele nie zostaną zrealizowane przez klub. Piłkarz będzie miał prawo zmienić klub, jeśli Glazerowie nie wywiążą się z obietnic solidnego zainwestowania w drużynę.
Czy możliwe jest by to czego świadkami byliśmy przez ostatni tydzień to tylko komediodramat w Teatrze Marzeń, mistrzowsko wyreżyserowana przez starego wygę Aleksa Fergusona? Myślenie życzeniowe, obliczenie na wybielenie Rooney'a, któremu za chwilę trzeba będzie przecież znów kibicować, cieszyć się z jego goli? Nawet jeśli tak, to ile nam mówi o psychice prawdziwego kibica!

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy
















