- 1
- 2
- 3
- Panel użytkownika
- Poprzedni mecz
- Następny mecz
Manchester United zremisował z Chelsea 3:3 na Stamford Bridge po nap... więcej
W meczu odwiecznych rywali na Old Trafford zagrają Manchester United... więcej
- Tabela ligowa
- Tabela strzelców
- Sonda użytkownika
- Statystyki serwisu
Najnowszy użytkownik: krystian88
Strona istnieje od: 1268 dni
Użytkowników online: 0
Gości online: 6
Użytkowników: 472
Newsów: 2643
Wczorajszego popołudnia byliśmy świadkiem pogromu na Old Trafford. Manchester United podejmował na własnym stadionie osiemnastą drużynę w ligowej tabeli Hull City. Można było się cieszyć z faktu, że do składu wrócił już Rio Ferdinand i w końcu nasza obrona zacznie grać tak jak grała.
Pierwsze minuty spotkania zapowiadały się dobrze. Czerwone Diabły od razu rzuciły się na przeciwnika, dzięki temu już w ósmej minucie spotkania padła pierwsza bramka dla naszych pupili. Do siatki Hull City trafia Wayne Rooney, dla którego ten mecz był bardzo udany. I tak mijały minuty i ciągle United atakowało, przebłyski mieli tez goście, ale świetnie w bramce interweniował Van Der Sar.
Mija pierwsza połowa spotkania na Old Trafford kibice mogą czuć się zniesmaczeni tym, że po tak dobrych 45 minutach wygrywamy tylko jeden zero z osiemnasta drużyną w tabeli. Można powiedzieć, że Wayne Rooney czytał w myślach naszych kibiców, dlatego od razu w drugiej połowie United zaczęło szturmować bramkę Hull. I znów same ataki na bramkę przeciwnika, a goli nie ma. Wtedy jak zawsze odzywa się Rooney, podnosi nasz zespól. Zaczynają się ostatnie minuty spotkania, ciągłe jeden do zera. Ja już sobie myślę „gramy tak dobrze, a taki słaby wynik” no i zaczyna się geniusz naszego Rooneya.
Osiemdziesiąta druga minuta - zamieszanie w polu karnym gości - jeden z zawodników Hull leży na murawie, a United nie przerywa gry. Piłka nie wróciła na nasza połowę, a była ciągle blisko bramki Boaza Myhilla. Jeden z naszych zawodników dogrywa piłkę do Rooneya, a ten mocnym uderzeniem w środek bramki strzela drugiego goła dla naszego zespołu, w tym momencie zacząłem cofać swoje słowa. Ale to nie był koniec popisów naszego napastnika. Zaczynała się osiemdziesiąta piąta minuta spotkania. Lewą flanką biegnie Luis Nani, który dośrodkował piłkę w pole karne, gdzie znalazł się Rooney i tak kompletuje swojego drugiego hat-tricka, ale to nie był koniec popisów angielskiego napastnika.
Sędzia dolicza pięć minut. Zaczyna się akcja United. Berbatow przyjmuje piłkę i odgrywa ja do Rooneya, a ten ją odbija kolanem. Roo miał problemy z opanowaniem jej, szybko podbiega do niego trzech obrońców gości, którzy trochę sobie z Wayne'a kpią i pewnie myślą, że już nie trafi czwartej bramki, ale popełnili błąd. Rooney już końcem buta, ale trafia do bramki gości i tak o to nasz napastnik kompletuje w tym meczu cztery bramki. Coś wspaniałego zobaczyć jak Wayne Rooney strzela dla naszego zespołu cztery bramki.
Po meczu Rooney powiedział dla telewizji MUTV, że jest szczęśliwy i dumny z tego, że dokonał takie rzeczy. Sam powiedział, że kiedyś taka sztuka udała mu się jak miał 12 lat. To kawał czasu temu to było. Miło było zobaczyć Rooneya cieszącego się z tych o to czterech trafień dla naszego zespołu. Jak sami dobrze wiemy, o naszego napastnika biją się dwie czołowe drużyny ligi hiszpańskiej - Real Madryt i FC Barcelona. Nasz napastnik sam podkreśla to, że nie ma zamiaru odchodzić z Manchesteru United i jest szczęśliwy oraz dumny, że gra dla Czerwonych Diabłów. My kibice powinniśmy się cieszyć z tego powodu i nie martwić się tym, ze Rooney odejdzie z Old Trafford. Ja myślę, że to nie są jakieś puste słowa, tylko jest to prawda.
Wayne Rooney ma już dziewiętnaście strzelonych goli w lidze. Pobił swój rekord w sezonie 2005/2006, kiedy miał na swoim koncie tylko szesnaście trafień. Dla Manchesteru strzelił już 99 goli, czyli tyle, ile Paul Scholes. Tylko jednego gola brakuje im do strzelenia 100 goli dla Manchesteru United. Jest to niebywała rzecz w tak młodym wieku - strzelić już prawie sto goli.
Na koniec zostawiłem sobie przemyślenia w moich oczach. Cała drużyna zagrała bardzo dobrze z naszym bohaterem wieczoru na czele. Zdarzały się drobne błędy, ale nie da się zagrać idealnie i tak wypadliśmy dobrze. Patrzyłem na oceny zawodników. Jak dla mnie były dobre, bowiem oczywiście Rooney dostał najwyższa notę i został zawodnikiem spotkania. Zastanawiam się czy nasza drużyna może grać tak codziennie na sto procent swoich możliwość i czy nasz napastnik będzie tak ochoczo strzelał bramki. Wayne jak wiemy jest teraz liderem w naszym zespole, to nie podlega wątpliwości. On ciągle gra, w ogóle nie odpoczywa i to mnie martwi. Nie jestem pewien tego, że utrzyma swoja formę. Każdy go zna i wiemy, że on haruje na całym boisku. Jest dosłownie wszędzie, czy to w defensywie czy w ofensywie - jest go pełno dosłownie. Widzimy, że on zostawia serce na boisku, bo kocha to, co robi. Jest to wspaniałe, że taki zawodnika nie gra dla pieniędzy, a tylko z miłości do piłki nożnej.
Czytałem wypowiedź Fergusona, w której mówił, że jeśli Rooney nie będzie chciał odpocząć, to on nie da go na ławkę rezerwowych. No tak, wszystko pięknie ładnie, ale czy to dobre posunięcie? Jak dla mnie nie. To jest człowiek, a nie maszyna. On nie da rady sam grać 90 minut bez przerwy. Kiedyś będzie tak, że dozna kontuzji z przemęczenia, jak dobrze wiemy Rooney chce z reprezentacją Anglii wygrać Mistrzostwa Świata w RPA, jeśli będzie cały sezon grał bez przerwy, to nie będzie w ogóle istniał na tym turnieju, który zbliżają się wielkimi korkami.
Na koniec chciałem dodać, że dla mnie Wayne Rooney jest to najlepszy napastnik na świecie. Udowodnił to w dzisiejszym meczu. Tak naprawdę nie musi strzelać czterech bramek co mecz. Wystarczy, że będzie za każdym razem zostawiał serce na boisku i będzie to wszystko robił z pasją i miłością.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Ja to widzę tak: jeśli nie strzela Rooney, to bramki zdobywają pomocnicy. Wiele razy tak było w tym sezonie. I dlatego myślę, że jakby Wazza nie zagrał w którymś z meczów, to pewnie pomocnicy by wykonali jego robotę, np. Valencia albo Carrick.
Na początku tego sezonu (chyba tego sezonu) Fletcher przeprowadził z Giggsem fantastyczną akcję, po czym Szkot zdobył bramkę. To mi się właśnie podobało. Carrick potrafi uderzyć, podobnie jak Scholes i Gibson. Nani schodzi ze skrzydła i też strzela z 20 metrów.
Także, jest komu strzelać ;)
Oczywiście, ale też terminarz nie za bardzo daje na to szanse. Teraz gramy z City, a potem z Arsenalem. Bardzo ważne, jak i ciężkie mecze. Następnie czeka nas mecz z bodajże ostatnim w tabeli Portsmouth. Myślę, że właśnie w tym meczu Fergie mógłby dać mu odpocząć.
Po Pompey kolejne trzy ciężkie mecze - z Aston Villą, z Milanem oraz z Evertonem, który może nie jest w wysokiej formie, ale potrafi zrobić niespodziankę (wygrali np. 2:1 z Man City). Jak tak patrzę na terminarz, to widzę czas na odpoczynek w lutym. Tam gramy z Wolves, Boltonem i Fulham.
Anglia nie jest tylko Twoim faworytem MŚ, ale również i moim. :)



















