- 1
- 2
- 3
- Panel użytkownika
- Poprzedni mecz
- Następny mecz
Manchester United pokonał najlepszą jedenastkę ligi irlandzkiej 4:1.... więcej
- Tabela ligowa
- Tabela strzelców
- Sonda użytkownika
- Statystyki serwisu
Najnowszy użytkownik: hartruck
Strona istnieje od: 1369 dni
Użytkowników online: 1
Gości online: 5
Użytkowników: 495
Newsów: 2755

Manchester United prawdopodobnie wyszedł z dołka, wykopanego pod sobą przez odpadnięcie z Ligi Mistrzów, wygrywając na krajowym podwórku z Wolverhampton Wanderers 4:1, a po dwa gole zdobyli Nani i Wayne Rooney.
Po blamażu w Lidze Mistrzów pora na 14. kolejkę Premier League. Wanderers do najcięższych zespołów nie należą, mimo to sir Alex nie zlekceważył rywala i zagra systemem 4-4-2 na szpicy z Dannym Welbeckiem i Waynem Rooneyem. Do składu wraca też Carrick, z którym po raz drugi z rzędu wystąpi w środku pomocy Phil Jones.
Początek meczu pod znakiem naporu gospodarzy, podopieczni Fergusona przeprowadzają całkiem ciekawe akcje. Strzelał Rooney, jednak odbił obrońca i Hennesey zdążył wyłapać.
Po chwili składna akcja, Valencia podaje piłkę do Carricka, a ten uderza szczupakiem. Niewiele nad poprzeczką. Obiecująco się zaczyna. Następnie próbuje Rooney z dystansu, jednak za lekko. Od początku aktywny Valencia, jednak cały czas czegoś brakuje. Ekwadorczykowi lewej nogi, a partnerom wykończenia.
Ale nadchodzi przełamanie! Doskonała akcja i świetna bramka Naniego! Minął trzech rywali i trafił! Tego brakowało United!
Diabły idą za ciosem i przeprowadzają kolejne akcje. Rooney piętą do Welbecka, ten do Naniego, Portugalczyk zagrywa do wchodzącego Jonesa, ale ten dobrze pilnowany. Mimo to brawo za akcję!
Kilka minut potem mamy 2:0! Nani zagrywa do Rooneya, ten strzela po ziemi i zdobywa pierwszą bramkę od 9 meczów!
Gra się wyrównała, jednak obydwie strony miały swoje okazje. Aktywny Nani, ciekawe akcje, a Rooney nie chce zatrzymać się na jednym trafieniu. Wolves obudziło się po tych dwóch golach, ale to za mało, by sforsować gospodarzy.
Pierwsza połowa za nami i wypada napisać, że wreszcie gra wygląda lepiej. Może to tylko Wolves, ale zawodnikom chce się grać, gra się klei, odzyskujemy skuteczność.
Ledwie się rozpoczęła druga połowa, a Wolves strzelają bramkę kontaktową. Błąd Smallinga wykorzystuje Steven Fletcher i prowadzimy tylko 2-1.
Po golu Fletchera United się wzięli w garść i zaczęli mocniej atakować. Póki co bez większych efektów. Akcje nie docierają do ostatniej fazy, czyli wykończenia, bądź mamy rzut rożny.
56. minuta i mamy 3-1! Nani zdobywa drugą bramkę w tym meczu, a Valencia notuje asystę! Ekwadorczyk dośrodkowywuje, a Portugalczyk niczym Chicharito wykańcza!
United idzie za ciosem i konsekwentnie atakuje! Po sześciu minutach kolejna bramka! Asysta Antonio i wolej z powietrza Rooneya! Jesteśmy świadkami metamorfozy Czerwonych Diabłów.
Podopieczni Fergusona cały czas kontrolują mecz. Trochę spokojniejszej gry, trzy zmiany w postaci Fryersa, Machedy i Younga, ale widać, że United chcą jeszcze strzelić bramki.
Ostatnia część meczu nie obfituje w sytuacje, nie dzieje się nic ciekawego. Goście pogodzili się wynikiem, a gospodarzy wygrana 4-1 najwidoczniej satysfakcjonuje. Sędzia doliczył 3 minuty, które upłynęły szybko. Trzy punkty zostają na Old Trafford.
Manchester United - Wolverhampton Wanderers 4:1 (2:0)
Bramki: Nani 17' 56', Rooney 27' 62' - S. Fletcher 47'
Żółta kartka:
Ferdinand 90'
Manchester United: de Gea - Smalling, Ferdinand, Evans, Evra (Fryers 67') - Valencia, Carrick, Jones, Nani (Young 77') - Rooney, Welbeck (Macheda 74')
Wolverhampton Wanderers: Hennessey - Zubar, Berra, Johnson, Ward - Edwards (Milijas 31'), O'Hara (Hunt 70'), Henry, Jarvis - S. Fletcher (Ebanks-Blake 76'), Doyle
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy
















