- 1
- 2
- 3
- Panel użytkownika
- Poprzedni mecz
- Następny mecz
Manchester United pokonał najlepszą jedenastkę ligi irlandzkiej 4:1.... więcej
- Tabela ligowa
- Tabela strzelców
- Sonda użytkownika
- Statystyki serwisu
Najnowszy użytkownik: hartruck
Strona istnieje od: 1369 dni
Użytkowników online: 0
Gości online: 7
Użytkowników: 495
Newsów: 2755

Manchester United pokonał odwiecznego rywala - Liverpool 2:1 na Old Trafford w meczu 25. kolejki Premier League. Dwie bramki dla Czerwonych Diabłów strzelił Wayne Rooney, a jednym trafieniem odpowiedział Luis Saurez.
Luis Suarez nie podał ręki Patrice’owi Evrze przed meczem, co bardzo wzburzyło Francuza.
W 6 minucie faul z boku własnego pola karnego popełnił Jose Enrique, który przewrócił Antonio Valencię. Dośrodkował Ryan Giggs, ale Glen Johnson główkował na rzut rożny. Po kornerze powstało zamieszanie w szesnastce Merseysiders, ale wyszli oni z niego obronną ręką. Sędzia Phil Dowd dopuszczał do ostrej gry i czasem kości trzeszczały.
Kapitalną akcję przeprowadził Johnson, który podkręconym strzałem swą słabszą lewą nogą o mało co nie pokonał Davida De Gei.
Przez pierwszy kwadrans optyczną przewagę w posiadaniu piłki mieli gospodarze, ale ciężko im było stworzyć groźną sytuację. Dopiero w 19. minucie Rafael zatrudnił Pepe Reinę. Bliski zmiany kierunku lotu piłki był jeszcze Danny Welbeck, ale brakło mu kilku centymetrów.
Jak na taki „mecz podwyższonego ryzyka” pierwsza część pierwszej połowy była co tu dużo mówić nudnawa. Trzy ostatnie pojedynki z Liverpoolem United grali na Anfield, ani raz nie wygrali, ani raz nie utrzymali czystego konta. Sądząc także po dzisiejszej grze, menedżer Kenny Dalglish znalazł chyba sposób na destrukcję ataków Red Devils.
W 31. minucie wreszcie doszło do groźniejszej sytuacji. United pięknie rozklepali defensywę przyjezdnych i idealną piłkę na głowę od Ryana Giggsa dostał Paul Scholes, niestety dla fanów gospodarzy trafił prosto w Reinę.
Do ataku włączył się także Evra, ale jego główka po centrze Antonio Valencii poszybowała nad poprzeczką.
W defensywę było zaangażowanych permanentnie dziesięciu piłkarzy Merseysiders, a tylko Suarez biegał z przodu usiłując przeszkadzać obrońcom gospodarzy. KD zapewne doszedł do wniosku, że przymus ataku spoczywał będzie na gospodarzach i przykazał zabezpieczać tyły oraz czyhać na kontry.
Jego podopieczni grali jednak tak głęboko cofnięci, że gdy już kontrując doholowywali piłkę pod szesnastkę United, to nie mieli siły już walczyć z obroną rywala. Zdesperowany takim obrotem spraw na strzał z daleka zdecydował się Steven Gerrard. Efektem tego były dwa rzuty rożne dla LFC i chwilowe zagrożenie bramki Red Devils.
Dopiero w 44. minucie (!) Mr. Dowd pokazał pierwszą żółtą kartkę. Otrzymał ją Stewart Downing, który nieprzepisowo powstrzymywał szarżującego Rafaela.
Chwilę później szybki atak gości wyprowadzał Suarez, ale Rio Ferdinand idealnie wytrącił mu piłkę. Urugwajczyk oczywiście miał inne zdanie i zaczął się pieklić. Arbiter doliczył tylko minutę do pierwszej odsłony.
Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły bez zmian w składach, ale już pierwsza akcja United przyniosła zmianę rezultatu. Czerwone diabły wywalczyły rzut rożny, dośrodkował Ryan Giggs, a Wayne Rooney zgubił Johnsona i z bliska wpakował futbolówkę do siatki.
Jeszcze goście nie ochłonęli po knockdownie, już było 2:0. Piłkę na rzecz Valencii stracił Jay Spearing, ten podał do Rooneya, który bez problemów drugi raz pokonał Reinę.
W poprzednich 24 meczach Premier League 55% goli United zdobyli w drugiej połowie i w dzisiejszym meczu także pokazali, że bardziej skuteczni po przerwie. Mamy gwarancję, że druga połowa będzie znacznie ciekawsza. Na rozgrzewkę ruszyli Andy Carrol i Craig Bellamy.
W 59. minucie o mało co nie padła trzecia bramka dla gospodarzy. O mało co do spółki nie strzelili jej Rooney i Valencia.
Dalglish dokonał podwójnej zmiany. Ukaranego żółta kartką Downinga zastąpił Bellamy, a pechowca Spearinga zmienił Carroll.
United mając dwa gole przewagi zaczęli stosować arytmię tempa gry. Gali w dziada w środku pola i starali się znienacka przyspieszyć rozrzucając piłkę na skrzydła. Podopieczni Dalglisha byli mocno zdeprymowani straconymi golami i akcje ofensywne zupełnie im się nie kleiły. Red Devils całkowicie kontrolowali przebieg spotkania, a na trybunach rozlegało się chóralne Ole!
Reinę starał się pokonać Welbeck, lecz noga obrońcy Liverpoolu osłabiła uderzenie i hiszpański golkiper bez problemu złapał piłkę. W rewanżu z dystansu niecelnie strzelił Daniel Agger. Dalglish wykorzystał limit zmian na ostatni kwadrans wpuszczając Charliego Adama za Dirka Kuyta.
W 80. minucie Michael Carrick upomnienie otrzymał za atak z tyłu na Suareza. Z rzutu wolnego na piąty metr piłkę wrzucił Charlie Adam, ta odbiła się od uda Rio Ferdinanda, co wykorzystał Suarez i strzelił kontaktowego gola.
Kontaktowe trafienie Suareza dodało wigoru gościom, którzy zaczęli sprawiać podopiecznym Sir Alexa Fergusona więcej problemów. Pan Dowd doliczył tylko trzy minuty, co nie spodobało się kibicom The Reds.
W doliczonym czasie z 20 metra mocno uderzył Glen Johnson, ale De Gea przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Ludzie Dalglisha zaczęli zamykać United na ich polu karnym, ale wynik nie uległ już zmianie i Manchester United zajął pozycję lidera.
Po końcowym gwizdku zrobiło się trochę nieprzyjemnie przy wejściu do tunelu, ale "krew się nie polała".
Manchester United - Liverpool 2:1 (0:0)
Bramki: Rooney 47' 50' - Suarez 80'
Żółte kartki:
Carrick 80' - Downing 44'
Manchester United: De Gea - Rafael, Ferdinand, Evans, Evra - Valencia, Carrick, Scholes, Giggs - Rooney, Welbeck
Liverpool: Reina - Johnson, Skrtel, Agger, Jose Enrique - Spearing (Carroll 61') - Kuyt (Adam 75'), Gerrard, Henderson, Downing (Bellamy 61') - Suarez
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy
















